Jak osiągnąć szczęście i spełnienie żyjąc w świecie atakujących nas zewsząd bodźców?

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

 

Skupienie uwagi jest w dzisiejszych czasach coraz większym problemem. Wokół mamy do czynienia z wieloma bodźcami, które z różnych stron nieustannie na nas oddziałują. Dzieci mają coraz częściej problemy z koncentracją uwagi, młodzież wychowana ze smartfonem nie potrafi skupić się na zadaniach poddana tyranii powiadomień, które wciąż pojawiają się w telefonie lub na laptopie.

Wciągają kolejne seriale na nowych platformach streamingowych. Dzisiejszy świat oferuje wiele rozrywek, które mają za zadanie nas wciągać i uzaleźniać. Problem braku skoncentrowanej uwagi staje się coraz bardziej pilny, bo badania pokazują, że tzw. podzielna uwaga wcale nie sprzyja skuteczności z działaniach. Coraz bardziej deficytową cnotą jest umiejętność skupiania się przez dłuższy okres czasu na jednym zadaniu.


Problemy pojawiają się też w bliskich relacjach, coraz więcej osób zaczyna narzekać na brak uwagi ze strony bliskich im osób. Inni natomiast cierpią na to, że wbrew wewnętrznej potrzebie lub wymogom społecznym nie potrafią dać należytej uwagi bliskim – dzieciom czy partnerowi. Dzisiejszy człowiek staje się skupiony na sobie, jest tak pochłonięty bodźcami, które stara się jakoś ogarnąć, że trudno mu znaleźć czas na poświęcenie uwagi drugiej osobie. Potrzeba relacji staje się jednak zwykle roszczeniowa, pożądamy uwagi ze strony tej drugiej osoby. Dzieje się tak być może dlatego, że nie ogarniając chaosu bodźcowego, który do nas dociera gubimy też wewnętrzną harmonię. W takiej sytuacji zaczynamy poszukiwać relacji z drugą osobą jako wytchnienia lub też oczekujemy od tej relacji kolejnych doznań, które jeszcze bardziej wzbogacą nasze doznawanie.

W sytuacji gdy wiele z nas ma z jakichś powodów niepoukładane życie wewnętrzne, poszukujemy niekiedy nieświadomie doznań zewnętrznych po to, by uciekać od niepoukładania we własnym wnętrzu. Te trudności wewnętrzne często wydają nam się nie do ogarnięcia. Często biorą się z jakichś starych trudnych przeżyć, dziecięcych traum lub niedokończonych spraw, których kiedyś dawno temu nie mieliśmy możliwości dokończyć. To jeden z powodów dla których dzisiejszy świat rozrywek nas wciąga. Oferuje skuteczną na jakiś czas ucieczkę od problemów. Im większe rozproszenie uwagi, tym trudniej słyszeć swój wewnętrzny głos, który być może mówi o jakiejś zblokowanej części w nas samych, która nie pozwala nam pójść do przodu ku własnemu szczęściu. Pędzimy dalej, ale pojawia się coraz więcej sytuacji, które zaczynają być dla nas sygnałami alarmowymi, że tak dłużej już być nie może. Chcemy relacji z drugim człowiekiem, ale okazuje się, że kolejne związki wiodą nas na manowce. Relacje są powierzchowne, nie dają satysfakcji. Brak w nich poświęcenia pełnej uwagi sobie nawzajem. Narzekamy na brak empatii u innych, ale sami też raczej jesteśmy nastawieni na branie. Przyciągamy tak samo niekompletnych ludzi jak my, chociaż w głębi duszy pragniemy pełni. Mogą pojawić się stany depresyjne, kiedy to zaczynamy tracić ochotę na wszystko, a dotychczasowe bodźce nie przynoszą takiej przyjemności jak kiedyś. Może pojawić się chęć znalezienia głębszego sensu w życiu, które stało się nazbyt powierzchowne. Może pojawić się potrzeba znalezienia właściwego kierunku i prawdziwego spełnienia. Czasami jakiś symptom fizyczny lub ciąg powtarzających się snów może wzbudzić w nas potrzebę, by poszukać odpowiedzi na dręczące nas pytania. Problemem stają się nałogi i inne niechciane lub niszczące nas przyzwyczajenia, których nie potrafimy zmienić.


Różne metody rozwoju takie jak medytacja, mindfulness, joga czy psychoterapia oferują sposoby na to, by jednak zatrzymać się i zajrzeć do własnego wnętrza. Każda z tych metod sprowadza uwagę od bodźców zewnętrznych do własnego wnętrza i ma na celu stopniowe przywracanie harmonii. Okazuje się bowiem, że uporządkowanie świata wewnętrznego staje się warunkiem koniecznym do skutecznego i satysfakcjonującego życia w świecie zewnętrznym. No bo jak inaczej odnależć własne cele, jeśli nie poprzez rozpoznanie własnych potrzeb i pragnień? Metody, które kierują ku wewnątrz wymagają skupienia, kierowania własną uwagą. Medytacja czy mindfulness są treningiem uwagi, która staje się dzięki nim skupiona. Łatwiejsze staje się panowanie nad impulsami, zaczynamy łapać kontakt z własnym wnętrzem, z własnym ciałem. Osoba staje się bardziej scentrowana, a przez to pewna siebie, co sprawia że łatwiej nawiązuje także relacje ze światem zewnętrznym.

Nie dla każdego jednak medytacja i mindfulness są łatwe. Zdarza się bowiem, że chaos wewnętrzny i przyzwyczajenie do pochłaniania bodźców zewnętrznych jest tak duże, że wiele osób nie wytrzymuje siedzenia w ciszy przez więcej niż minutę. Może się zdarzyć też, że osoba taka może poczuć niepokój w trakcie siedzenia w ciszy, np. wtedy gdy uświadamia sobie niepokojące myśli i emocje, które nie były do tej pory dopuszczane do świadomości. Wiele osób po prostu niekomfortowo czuje się sami ze sobą i z własnym umysłem z różnych względów. Nieprzypadkowo do tej pory uciekały one w bodźce zewnętrzne, by nie konfrontować się ze sobą. Jest tam bowiem dużo bólu, cierpienia i niechcianych emocji. Są to też często osoby o niskim poczuciu własnej wartości i nieudane próby medytacji tylko utwierdzają je w negatywnej samoocenie. A tymczasem to nie ich niska osobista wartość jest przyczyną niepowodzeń w medytacji, ale specyficzna konstrukcja psychiczna, która nie wytworzyła w sobie do tej pory takiej części, która bez oceniania i bez lęku potrafi obserwować własne stany. W takiej sytuacji potrzebna jest raczej psychoterapia.

Psychoterapeuta ma za zadanie stworzyć taką przestrzeń, która da poczucie bezpieczeństwa osobie, która ma potrzebę uporządkować własne wnętrze i doprowadzić do wewnętrznej harmonii. Psychoterapeuta robi to poprzez bezwarunkową akceptację dla osoby i jej stanów wewnętrznych. Jego zadaniem jest wytworzyć na początku przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. Rozbraja stopniowo lęki, które nie pozwalały do tej pory sięgnąć głębiej, jednocześnie nie śpiesząc się i podążając naturalnym tempem indywidualnego procesu osoby, która poddaje się terapii. Nie powinien na siłę przyspieszać procesów, do których powoli w atmosferze bezpieczeństwa i zaufania dojrzewa klient w terapii. Na początku chodzi tylko o akceptację tego, co jest, a nie jakąkolwiek zmianę. Dopiero w atmosferze prawdziwej akceptacji możliwa jest realna zmiana i wtedy zachodzi ona naturalnie. Stopniowo odsłaniane są coraz głębsze poziomy doświadczenia wewnętrznego. Nie jest to tylko obszar tematów trudnych emocjonalnie, ale z czasem także obszar siły wewnętrznej, pozytywnych zasobów, które posiada osoba. Z czasem świat wewnętrzny staje się coraz bardziej dostępny również bez asysty pomocnika / terapeuty. Pojawiają się stany spokoju i ciszy, a swobodne poruszanie się we własnym świecie wewnętrznym daje także większą klarowność co do działań w świecie zewnętrznym. Dobra relacja z figurami wewnętrznymi (częściami Ja) to pełna akceptacji relacja z samym sobą. Uporządkowane wnętrze to większa gotowość do wchodzenia w relacje z innymi ludźmi, również te głębsze. Może nie muszą być one liczne, ale są głębsze i bardziej satysfakcjonujące. Większa kontrola własnego życia to również bardziej rozsądne kierowanie uwagą, która nie musi już obsesyjnie uciekać od trudnych spraw. Spokojna, nierozproszona uwaga stopniowo jest w stanie obejmować coraz więcej, bardziej elastycznie reagując na rzeczywistość. Łatwiej wybierać tylko to, co zaspokaja prawdziwe potrzeby. Wzrasta więc panowanie nad własnym życiem, więcej satysfakcji przynosi chwila teraźniejsza. Z nadmiaru zewnętrznych bodźców chętniej wybieramy to, co korzystne, potrzebne i wartościowe. To są właśnie cele wewnętrznego rozwoju, w realizacji których pomagają takie metody jak medytacja, joga czy psychoterapia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.