Co warto wiedzieć zanim pójdziesz na psychoterapię

Większość ludzi radzi sobie bez psychoterapii. Wszyscy doświadczamy jakichś trudności w życiu. Zwykle udaje nam się je przezwyciężyć. Stosujemy różne metody. Po prostu mierzymy się z życiem albo stosujemy się do różnorodnych mądrych rad, jakich jest pełno. Psychoterapia dotyczy sytuacji kiedy mamy jakiś problem, ale nie potrafimy go rozwiązać samodzielnie albo z pomocą bliskich. Dotyczy sytuacji, kiedy doświadczamy cierpienia i w żaden sposób nie potrafimy mu ulżyć. Odczuwamy więc bezradność. Wielokrotnie próbowaliśmy i na różne sposoby, ale żadne metody nie działają. Może to być na przykład samotność, brak umiejętności tworzenia związków albo nieumiejętność porozumienia się z innymi ludźmi. Może to być lęk, przez który nie możemy poczuć się bezpiecznie i normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Może to być smutek lub rozpacz po jakiejś stracie, która wytrąca nas z codziennego życia. A może po prostu czujemy się obco w świecie, wydajemy się inni od wszystkich i to powoduje, że wycofujemy się. Obawiamy się krytyki lub ataku ze strony innych i to zniechęca nas przed podejmowaniem jakichkolwiek wyzwań. Mogą pojawiać się u nas też niepokojące sny, powtarzające się, nie dające spokoju albo niepokojące symptomy, których lekarze nie potrafią uleczyć. A może życie utraciło swój sens lub zmierza w niepokojącym kierunku. Być może zaczynamy popadać w jakieś nałogi, by jakoś przetrwać to wszystko i uciec od natłoku problemów.

bezradność

Możliwość rozmowy z terapeutą może pojawić się jako światełko w tunelu, nadzieja czy ostatnia deska ratunku. Psychoterapeuta to osoba wyszkolona w udzielaniu pomocy psychologicznej. Przez lata różne szkoły psychoterapii wypracowały metody jak pomagać ludziom znajdującym się w kryzysie, jak zaradzić problemom, o których wspomniałem wcześniej.

Co warto wiedzieć, zanim skorzysta się z pomocy psychoterapeuty? Po pierwsze, psychoterapeuta rozpoczynając pracę z Tobą musi na początku zadbać o to, byś poczuł (poczuła) się komfortowo i bezpiecznie w trakcie sesji psychoterapeutycznych. Będzie o to zabiegał nie tylko dlatego, że ma do Ciebie szacunek, ale również dlatego, że tylko Twoje zaufanie i wiara w sens psychoterapii spowodują, że się otworzysz i będziesz chciał (chciała) pracować nad sobą. W jakimkolwiek momencie terapii poczujesz niepokój lub opór, by zrobić coś co zaproponował terapeuta, to w każdej chwili masz możliwość powiedzenia: „stop, nie chcę tam dalej iść” albo „mam wątpliwości czy chcę to zrobić”. Obowiązkiem psychoterapeuty jest zatrzymać się wtedy, jak również zareagować na Twoje sygnały niewerbalne, gdy czujesz wątpliwość lub niechęć.

akceptacja w psychoterapii

Po drugie terapeuta będzie starał się stworzyć atmosferę akceptacji. Chodzi o to, by cokolwiek powiesz, cokolwiek czujesz lub kimkolwiek jesteś było przyjęte takie, jakie jest. Tylko wtedy gdy poczujesz się akceptowany (akceptowana) masz chęć, by pokazać te części trudniejsze, które być może chowałeś (chowałaś) przed światem w obawie przed potępieniem, krytyką, atakiem. Terapeuta nigdy nie będzie Cię przymuszać, byś się otworzył (otworzyła). To jest zawsze Twoja decyzja i możesz zrobić to wtedy, gdy poczujesz się bezpiecznie, będziesz mieć poczucie że właśnie ta osoba może Ci pomóc i że takie otwarcie się ma dla Ciebie sens.

Co jeszcze będzie robić terapeuta? Terapeuta będzie Ci zadawać pytania. Są to pytania, które mają Ci służyć i Tobie pomóc. I znowu, to od Ciebie zależy czy albo w jaki sposób odpowiadasz na te pytania. To nie jest nauczyciel, a brak odpowiedzi nie oznacza oceny niedostatecznej. Jesteś wolny (wolna) i masz swoje tempo w psychoterapii. Psychoterapeuta będzie chciał Cię zrozumieć i Tobie pomóc, ale to Ty decydujesz ile chcesz odsłonić swoich sekretów. Zwykle człowiek posiada pewną sekretną przestrzeń w sobie, której nie chce pokazywać innym dopóki nie zaufa. Obowiązkiem terapeuty jest uszanować tą przestrzeń i nie naruszać jej bez Twojej zgody.

Terapeuta może również proponować Ci różne ćwiczenia. Chodzi o to, że w pewnym momencie może nie wystarczyć, by jedynie w rozmowie pracować nad trudnościami. Wiele osób ma poczucie, że kręci się w kółko jedynie rozumowo próbując znaleźć rozwiązania, zanim skorzysta z usług terapeuty. Być może liczy na to, że terapeuta powie coś nowego, przedstawi problem inaczej. Ale w wielu sytuacjach potrzebne jest samemu doświadczyć czegoś nowego, by móc spojrzeć na sprawy inaczej. Po to są ćwiczenia lub eksperymenty, które proponuje czasem psychoterapeuta. Oczywiście zasada ta sama: Ty się musisz zgodzić. Co się może jeszcze zdarzyć podczas psychoterapii zależy od tego, jakie potrzeby i jaki proces ma osoba zgłaszająca się na psychoterapię.

Psychoterapia dzieli się zasadniczo na 2 rodzaje. Albo będzie to terapia, w której będziesz pracować nad sobą poprzez tworzenie pewnych nawyków lub zmianę myślenia (jest to np. psychoterapia poznawczo – behawioralna) albo będziesz raczej prowadzony (prowadzona) w kierunku głębokiego zrozumienia tego, co się dzieje w Twoim życiu (psychoterapia psychodynamiczna, humanistyczno – egzystencjalna). Ja skłaniam się raczej ku drugiej opcji, rozwój przede wszystkim poprzez świadomość i zrozumienie, choć w trakcie rozwoju potrzebne będzie niekiedy na pewnym etapie również tworzenie nowych nawyków i samodyscyplina. Zmiana myślenia wydarza się często samoistnie pod wpływem zrozumienia i nowych doświadczeń, ale można też eksperymentować z nowymi, bardziej konstruktywnymi przekonaniami. Uważa się bowiem, że to jakie mamy przekonania na swój temat ma istotny wpływ na kształt naszego życia.

Rodzaj psychoterapii, którą proponuję to psychologia procesu z elementami innych podejść. Psychologia procesu jest podejściem stworzonym przed doktora Arnolda Mindella i jest kontynuacją podejścia jungowskiego do psychoterapii i rozwoju. Chodzi w niej o próbę możliwie całościowego spojrzenia na proces życiowy człowieka. Zakłada się tu, że problemy czy symptomy pojawiają się ostatecznie po to, by służyć rozwojowi i odsłaniają ukryty potencjał w nas zawarty. Czyli nie chodzi tylko o to, by zwalczyć problem i wrócić do tego, co było wcześniej. Pomyślne rozwiązanie problemu prowadzić ma nas do wzbogacenia osobowości i wejścia na wyższy poziom rozwoju, a nie tylko do wyzdrowienia czy normalności. Można powiedzieć, że w pewnym sensie proces życia nas prowadzi poprzez sytuacje, które są dla nas wyzwaniem. Po części my tworzymy swoje życie, a po części to życie nas prowadzi. Ale zawsze ostatecznie zmierza w kierunku naszego i innych dobra, nawet jeśli tkwimy w danym momencie w jakimś ślepym zaułku. Życie jest procesem, życie jest podróżą. Zapraszam Cię do podróży, która będzie zmierzać do poznania samego siebie (samej siebie). Chciałbym byś w trakcie niej poczuł (poczuła) się wzmocniony (wmocniona) na tyle, by naturalnie podążyć w kierunku własnych marzeń.

Reasumując:

  1. Ważne jest Twoje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie
  2. Na każdym etapie to Ty decydujesz co chcesz robić
  3. Terapeuta będzie budował rozumienie i świadomość w atmosferze akceptacji wszelkich pojawiających się uczuć i myśli
  4. Terapeuta może czasem zaproponować ćwiczenia, byś doświadczył (doświadczyła) czegoś, co może przybliżyć Cię do rozwiązania problemu lub by spojrzeć na sytuację z nowej perspektywy
  5. Istnieją różne szkoły psychoterapii, ale zawsze ważny jest Twój rozwój
  6. Okresowo wpadamy w ślepe zaułki, gdzie proces życia jest zablokowany, ale po odblokowniu przepływu procesu naturalnym staje się dążenie do realizacji własnych pragnień

O zamrożonych uczuciach i o tym jak sobie poradzić z sytuacją, gdy nagle się uaktywniają

Zjawisko „zamrożonych uczuć” może się zdarzyć u osoby doświadczającej stanów depresyjnych. Chodzi o to, że być może kiedyś doświadczaliśmy jakichś trudnych uczuć, z którymi sobie nie radziliśmy albo nie wolno nam było z jakichś powodów czuć tego, co czuliśmy. Wtedy wypieramy uczucia, czyli unikamy doświadczania ich. Blokuje to swobodny przepływ życia, co może skutkować depresją. W psychoterapii lub w wyrażaniu się poprzez sztukę jest szansa na „odmrożenie” tych uczuć i na przywrócenie swobodnego przepływu życia. Wiążemy to ze zdolnością do bycia sobą, autentycznością, kreatywnością.

maski

Zamrożenie uczuć może wiązać się z jakąś sytuacją traumatyczną. W tego typu sytuacjach emocje są tak silne, że nie radzimy sobie z nimi. Chcemy zapomnieć o zdarzeniu, nie mieć więcej nic z tym wspólnego. W tak zwanym normalnym życiu trudno jest funkcjonować będąc w stanie silnych emocji. Osoby wrażliwe, ze skłonnością do częstego przeżywania emocji nie są w społeczeństwie zbyt dobrze postrzegane. Wiąże się to z kilkoma sprawami. Po pierwsze emocje wpływają na trudność w koncentracji uwagi, a praca zawodowa wymaga zwykle skupienia. Po drugie emocje innych ludzi mogą uruchamiać nasze własne, a to może być niebezpieczne. Może być więc skłonność do unikania ludzi zbyt emocjonalnych, one same też wolą się izolować. Oczywiście do czasu, ponieważ samotność na dłuższą metę zaczyna doskwierać. Inni wybierają więc normalne życie wśród ludzi, ale decydują się w zamian za to stłumić, zamrozić uczucia, po to by nie zepsuły im dobrego, poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Istnieją różnego rodzaju rytuały, czy sytuacje, w których społeczeństwo dopuszcza swobodne wyrażanie emocji. Może być to tworzenie lub odbiór sztuki, czyli np. filmu lub muzyki. Nikt nie dziwi się, że ktoś płacze w trakcie filmu romantycznego albo boi się w horrorze. Nikt nie dziwi się, gdy ktoś odgrywa emocje w teatrze. Można krzyczeć na meczu lub koncercie rockowym. To jest usankcjonowane społecznie. Jedne emocje też są bardziej akceptowane, a inne mniej. Jest to zależne od kultury, w której żyjemy. Na przykład w Polsce są dopuszczalne emocje związane z narzekaniem. Ale już na przykład nie jest akceptowane zbytnio okazywanie lęku. Dlatego być może tak dużo zaburzeń lękowych, ponieważ lęk jest czymś powszechnym, a jednak nie jest akceptowane jego okazywanie. W takiej sytuacji osoba chowa się ze swoim lękiem. Działa to jednak tylko na krótką metę. Trzeba dalej funkcjonować wśród ludzi i lęk czasami nagle wydobywa się w niechcianych przez nas sytuacjach społecznych. Wtedy właśnie mówimy o tym, że mamy atak lęku lub atak paniki. Próby zapanowania nad nim powodują tylko, że jeszcze częściej i chętniej się uaktywnia. Problemem jest już sam brak akceptacji tego uczucia. Jednak silny lęk nie jest czymś, co można łatwo zaakceptować. Być może jakiś bodziec wydobył na wierzch jakąś dawno zapomnianą traumę. Wtedy być może czuliśmy kompletną bezradność i przerażenie. Jakoś udało nam się przetrwać tamtą sytuację, ale nie było wtedy możliwości, żeby sobie w pełni z nią poradzić. I jedyne co mogliśmy zrobić to próbować zapomnieć, to co się stało lub stłumić te uczucia. Trzeba przecież dalej jakoś żyć. Być może nie mieliśmy wtedy własnych środków zaradczych, by poradzić sobie w pełni z tą sytuacją albo nie było innych osób, które udzieliłyby nam potrzebnego wsparcia. Im wcześniejsza w rozwoju sytuacja traumatyczna, tym silniejsze i bardziej zalewające uczucia, gdy nagle zamrożone emocje się wydobędą na wierzch. Przez lata nie „przepracowywaliśmy” tej sytuacji i unikaliśmy myślenia o niej, więc gdy nagle jakiś bodziec uruchamia wspomnienie, to zalewają nas emocje, których doświadczaliśmy właśnie wtedy i czujemy nagle tą samą bezradność i ten sam brak możliwości radzenia sobie. Często nieodzowna więc może okazać obecność drugiej osoby, która pomoże nam zapanować nad zalewającymi nas uczuciami. Może to być na przykład psychoterapeuta lub inna wspierająca nas, życzliwa osobą, która jest w stanie zrozumieć, że nie wariujemy, że to tylko „dziecko w nas” się obudziło i potrzebuje wsparcia.

Ten proces uzdrawiania i dopełniania tego, co się wtedy wydarzyło, a więc i uzdrowienia wszystkich uczuć z tym związanych można pomyślnie przejść i być już od tego wolnym. Do tego służy psychoterapia, która wypracowała własne metody jak radzić sobie z traumą. Ważne jednak, by podchodzić do tego procesu z uwagą i życzliwością do siebie. Wejść w ten proces dopiero wtedy, gdy czujemy się do tego gotowi i bezpieczni, by to zrobić. Poza tym mogą być sytuacje, że życie zmusza, że nie ma wyjścia i trzeba już zająć się traumą. Na przykład sytuacja, gdy stajemy się rodzicami i mamy własne dzieci, których nie chcemy skrzywdzić jak sami byliśmy skrzywdzeni. Albo bardzo nie chcemy kogoś ranić, kto jest nam bliski, a nie możemy pozbyć się impulsów ranienia jej. Albo mamy ataki paniki, po których przestajemy wychodzić z domu lub zaczynamy unkać określonych miejsc lub sytuacji, a potrzebujemy normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Albo choroby psychosomatyczne zaczynają nam ruinować życie.

W wielu przypadkach jednak można nie czekać na takie alarmujące sytuacje, ale zająć się uzdrawianiem dziecka w sobie w bardziej dogodnym momencie. Teraz gdy jesteśmy starsi i mądrzejsi, być może jesteśmy w stanie już poradzić sobie z emocjami, z którymi nie mogło poradzić sobie małe dziecko? Może udałoby nam się już dzisiaj znaleźć reakcję na tamto dawne wydarzenie? Szczególnie jeśli zapewnimy sobie towarzystwo wspierającej osoby, której wtedy zabrakło? Ale możemy też uznać, że choć zdajemy sobie sprawę z problemu, to jest jeszcze z jakiegoś powodu za wcześnie. Wtedy możemy dalej stosować dobrze już znaną sobie metodę „zamrażania uczuć”, zastosować doraźną metodę radzenia sobie z atakiem paniki lub zażyć kolejny raz ulubiony lek od lekarza psychiatry. Być może to nie jest jeszcze odpowiedni moment. Ważne jednak, by wiedzieć, że dzisiejsza psychoterapia wypracowała metody na skuteczne poradzenie sobie z traumą.

W psychologii procesu istnieje kilkaetapowa metoda pracy z przeszłymi nadużyciami z pomocą osoby wspierającej:

  1. Określenie czy osoba wspierająca (np. psychoterapeuta) jest tą właściwą i czy obecny moment jest właściwy do podjęcia pracy nad traumą
  2. Opowiedzenie o tym, co się wydarzyło
  3. Powrót do sytuacji nadużycia i znalezienie właściwej reakcji na to, co się wtedy wydarzyło.
  4. Przypomnienie sobie jak wyglądała reakcja świadków zdarzenia.
  5. Analiza społecznych aspektów tego zdarzenia i próba wspólnego zareagowania w świecie zewnętrznym (jeśli to potrzebne).