Jak osiągnąć szczęście i spełnienie żyjąc w świecie atakujących nas zewsząd bodźców?

 

Skupienie uwagi jest w dzisiejszych czasach coraz większym problemem. Wokół mamy do czynienia z wieloma bodźcami, które z różnych stron nieustannie na nas oddziałują. Dzieci mają coraz częściej problemy z koncentracją uwagi, młodzież wychowana ze smartfonem nie potrafi skupić się na zadaniach poddana tyranii powiadomień, które wciąż pojawiają się w telefonie lub na laptopie.

Wciągają kolejne seriale na nowych platformach streamingowych. Dzisiejszy świat oferuje wiele rozrywek, które mają za zadanie nas wciągać i uzaleźniać. Problem braku skoncentrowanej uwagi staje się coraz bardziej pilny, bo badania pokazują, że tzw. podzielna uwaga wcale nie sprzyja skuteczności z działaniach. Coraz bardziej deficytową cnotą jest umiejętność skupiania się przez dłuższy okres czasu na jednym zadaniu.


Problemy pojawiają się też w bliskich relacjach, coraz więcej osób zaczyna narzekać na brak uwagi ze strony bliskich im osób. Inni natomiast cierpią na to, że wbrew wewnętrznej potrzebie lub wymogom społecznym nie potrafią dać należytej uwagi bliskim – dzieciom czy partnerowi. Dzisiejszy człowiek staje się skupiony na sobie, jest tak pochłonięty bodźcami, które stara się jakoś ogarnąć, że trudno mu znaleźć czas na poświęcenie uwagi drugiej osobie. Potrzeba relacji staje się jednak zwykle roszczeniowa, pożądamy uwagi ze strony tej drugiej osoby. Dzieje się tak być może dlatego, że nie ogarniając chaosu bodźcowego, który do nas dociera gubimy też wewnętrzną harmonię. W takiej sytuacji zaczynamy poszukiwać relacji z drugą osobą jako wytchnienia lub też oczekujemy od tej relacji kolejnych doznań, które jeszcze bardziej wzbogacą nasze doznawanie.

W sytuacji gdy wiele z nas ma z jakichś powodów niepoukładane życie wewnętrzne, poszukujemy niekiedy nieświadomie doznań zewnętrznych po to, by uciekać od niepoukładania we własnym wnętrzu. Te trudności wewnętrzne często wydają nam się nie do ogarnięcia. Często biorą się z jakichś starych trudnych przeżyć, dziecięcych traum lub niedokończonych spraw, których kiedyś dawno temu nie mieliśmy możliwości dokończyć. To jeden z powodów dla których dzisiejszy świat rozrywek nas wciąga. Oferuje skuteczną na jakiś czas ucieczkę od problemów. Im większe rozproszenie uwagi, tym trudniej słyszeć swój wewnętrzny głos, który być może mówi o jakiejś zblokowanej części w nas samych, która nie pozwala nam pójść do przodu ku własnemu szczęściu. Pędzimy dalej, ale pojawia się coraz więcej sytuacji, które zaczynają być dla nas sygnałami alarmowymi, że tak dłużej już być nie może. Chcemy relacji z drugim człowiekiem, ale okazuje się, że kolejne związki wiodą nas na manowce. Relacje są powierzchowne, nie dają satysfakcji. Brak w nich poświęcenia pełnej uwagi sobie nawzajem. Narzekamy na brak empatii u innych, ale sami też raczej jesteśmy nastawieni na branie. Przyciągamy tak samo niekompletnych ludzi jak my, chociaż w głębi duszy pragniemy pełni. Mogą pojawić się stany depresyjne, kiedy to zaczynamy tracić ochotę na wszystko, a dotychczasowe bodźce nie przynoszą takiej przyjemności jak kiedyś. Może pojawić się chęć znalezienia głębszego sensu w życiu, które stało się nazbyt powierzchowne. Może pojawić się potrzeba znalezienia właściwego kierunku i prawdziwego spełnienia. Czasami jakiś symptom fizyczny lub ciąg powtarzających się snów może wzbudzić w nas potrzebę, by poszukać odpowiedzi na dręczące nas pytania. Problemem stają się nałogi i inne niechciane lub niszczące nas przyzwyczajenia, których nie potrafimy zmienić.


Różne metody rozwoju takie jak medytacja, mindfulness, joga czy psychoterapia oferują sposoby na to, by jednak zatrzymać się i zajrzeć do własnego wnętrza. Każda z tych metod sprowadza uwagę od bodźców zewnętrznych do własnego wnętrza i ma na celu stopniowe przywracanie harmonii. Okazuje się bowiem, że uporządkowanie świata wewnętrznego staje się warunkiem koniecznym do skutecznego i satysfakcjonującego życia w świecie zewnętrznym. No bo jak inaczej odnależć własne cele, jeśli nie poprzez rozpoznanie własnych potrzeb i pragnień? Metody, które kierują ku wewnątrz wymagają skupienia, kierowania własną uwagą. Medytacja czy mindfulness są treningiem uwagi, która staje się dzięki nim skupiona. Łatwiejsze staje się panowanie nad impulsami, zaczynamy łapać kontakt z własnym wnętrzem, z własnym ciałem. Osoba staje się bardziej scentrowana, a przez to pewna siebie, co sprawia że łatwiej nawiązuje także relacje ze światem zewnętrznym.

Nie dla każdego jednak medytacja i mindfulness są łatwe. Zdarza się bowiem, że chaos wewnętrzny i przyzwyczajenie do pochłaniania bodźców zewnętrznych jest tak duże, że wiele osób nie wytrzymuje siedzenia w ciszy przez więcej niż minutę. Może się zdarzyć też, że osoba taka może poczuć niepokój w trakcie siedzenia w ciszy, np. wtedy gdy uświadamia sobie niepokojące myśli i emocje, które nie były do tej pory dopuszczane do świadomości. Wiele osób po prostu niekomfortowo czuje się sami ze sobą i z własnym umysłem z różnych względów. Nieprzypadkowo do tej pory uciekały one w bodźce zewnętrzne, by nie konfrontować się ze sobą. Jest tam bowiem dużo bólu, cierpienia i niechcianych emocji. Są to też często osoby o niskim poczuciu własnej wartości i nieudane próby medytacji tylko utwierdzają je w negatywnej samoocenie. A tymczasem to nie ich niska osobista wartość jest przyczyną niepowodzeń w medytacji, ale specyficzna konstrukcja psychiczna, która nie wytworzyła w sobie do tej pory takiej części, która bez oceniania i bez lęku potrafi obserwować własne stany. W takiej sytuacji potrzebna jest raczej psychoterapia.

Psychoterapeuta ma za zadanie stworzyć taką przestrzeń, która da poczucie bezpieczeństwa osobie, która ma potrzebę uporządkować własne wnętrze i doprowadzić do wewnętrznej harmonii. Psychoterapeuta robi to poprzez bezwarunkową akceptację dla osoby i jej stanów wewnętrznych. Jego zadaniem jest wytworzyć na początku przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i zaufanie. Rozbraja stopniowo lęki, które nie pozwalały do tej pory sięgnąć głębiej, jednocześnie nie śpiesząc się i podążając naturalnym tempem indywidualnego procesu osoby, która poddaje się terapii. Nie powinien na siłę przyspieszać procesów, do których powoli w atmosferze bezpieczeństwa i zaufania dojrzewa klient w terapii. Na początku chodzi tylko o akceptację tego, co jest, a nie jakąkolwiek zmianę. Dopiero w atmosferze prawdziwej akceptacji możliwa jest realna zmiana i wtedy zachodzi ona naturalnie. Stopniowo odsłaniane są coraz głębsze poziomy doświadczenia wewnętrznego. Nie jest to tylko obszar tematów trudnych emocjonalnie, ale z czasem także obszar siły wewnętrznej, pozytywnych zasobów, które posiada osoba. Z czasem świat wewnętrzny staje się coraz bardziej dostępny również bez asysty pomocnika / terapeuty. Pojawiają się stany spokoju i ciszy, a swobodne poruszanie się we własnym świecie wewnętrznym daje także większą klarowność co do działań w świecie zewnętrznym. Dobra relacja z figurami wewnętrznymi (częściami Ja) to pełna akceptacji relacja z samym sobą. Uporządkowane wnętrze to większa gotowość do wchodzenia w relacje z innymi ludźmi, również te głębsze. Może nie muszą być one liczne, ale są głębsze i bardziej satysfakcjonujące. Większa kontrola własnego życia to również bardziej rozsądne kierowanie uwagą, która nie musi już obsesyjnie uciekać od trudnych spraw. Spokojna, nierozproszona uwaga stopniowo jest w stanie obejmować coraz więcej, bardziej elastycznie reagując na rzeczywistość. Łatwiej wybierać tylko to, co zaspokaja prawdziwe potrzeby. Wzrasta więc panowanie nad własnym życiem, więcej satysfakcji przynosi chwila teraźniejsza. Z nadmiaru zewnętrznych bodźców chętniej wybieramy to, co korzystne, potrzebne i wartościowe. To są właśnie cele wewnętrznego rozwoju, w realizacji których pomagają takie metody jak medytacja, joga czy psychoterapia.

Co warto wiedzieć zanim pójdziesz na psychoterapię

Większość ludzi radzi sobie bez psychoterapii. Wszyscy doświadczamy jakichś trudności w życiu. Zwykle udaje nam się je przezwyciężyć. Stosujemy różne metody. Po prostu mierzymy się z życiem albo stosujemy się do różnorodnych mądrych rad, jakich jest pełno. Psychoterapia dotyczy sytuacji kiedy mamy jakiś problem, ale nie potrafimy go rozwiązać samodzielnie albo z pomocą bliskich. Dotyczy sytuacji, kiedy doświadczamy cierpienia i w żaden sposób nie potrafimy mu ulżyć. Odczuwamy więc bezradność. Wielokrotnie próbowaliśmy i na różne sposoby, ale żadne metody nie działają. Może to być na przykład samotność, brak umiejętności tworzenia związków albo nieumiejętność porozumienia się z innymi ludźmi. Może to być lęk, przez który nie możemy poczuć się bezpiecznie i normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Może to być smutek lub rozpacz po jakiejś stracie, która wytrąca nas z codziennego życia. A może po prostu czujemy się obco w świecie, wydajemy się inni od wszystkich i to powoduje, że wycofujemy się. Obawiamy się krytyki lub ataku ze strony innych i to zniechęca nas przed podejmowaniem jakichkolwiek wyzwań. Mogą pojawiać się u nas też niepokojące sny, powtarzające się, nie dające spokoju albo niepokojące symptomy, których lekarze nie potrafią uleczyć. A może życie utraciło swój sens lub zmierza w niepokojącym kierunku. Być może zaczynamy popadać w jakieś nałogi, by jakoś przetrwać to wszystko i uciec od natłoku problemów.

bezradność

Możliwość rozmowy z terapeutą może pojawić się jako światełko w tunelu, nadzieja czy ostatnia deska ratunku. Psychoterapeuta to osoba wyszkolona w udzielaniu pomocy psychologicznej. Przez lata różne szkoły psychoterapii wypracowały metody jak pomagać ludziom znajdującym się w kryzysie, jak zaradzić problemom, o których wspomniałem wcześniej.

Co warto wiedzieć, zanim skorzysta się z pomocy psychoterapeuty? Po pierwsze, psychoterapeuta rozpoczynając pracę z Tobą musi na początku zadbać o to, byś poczuł (poczuła) się komfortowo i bezpiecznie w trakcie sesji psychoterapeutycznych. Będzie o to zabiegał nie tylko dlatego, że ma do Ciebie szacunek, ale również dlatego, że tylko Twoje zaufanie i wiara w sens psychoterapii spowodują, że się otworzysz i będziesz chciał (chciała) pracować nad sobą. W jakimkolwiek momencie terapii poczujesz niepokój lub opór, by zrobić coś co zaproponował terapeuta, to w każdej chwili masz możliwość powiedzenia: „stop, nie chcę tam dalej iść” albo „mam wątpliwości czy chcę to zrobić”. Obowiązkiem psychoterapeuty jest zatrzymać się wtedy, jak również zareagować na Twoje sygnały niewerbalne, gdy czujesz wątpliwość lub niechęć.

akceptacja w psychoterapii

Po drugie terapeuta będzie starał się stworzyć atmosferę akceptacji. Chodzi o to, by cokolwiek powiesz, cokolwiek czujesz lub kimkolwiek jesteś było przyjęte takie, jakie jest. Tylko wtedy gdy poczujesz się akceptowany (akceptowana) masz chęć, by pokazać te części trudniejsze, które być może chowałeś (chowałaś) przed światem w obawie przed potępieniem, krytyką, atakiem. Terapeuta nigdy nie będzie Cię przymuszać, byś się otworzył (otworzyła). To jest zawsze Twoja decyzja i możesz zrobić to wtedy, gdy poczujesz się bezpiecznie, będziesz mieć poczucie że właśnie ta osoba może Ci pomóc i że takie otwarcie się ma dla Ciebie sens.

Co jeszcze będzie robić terapeuta? Terapeuta będzie Ci zadawać pytania. Są to pytania, które mają Ci służyć i Tobie pomóc. I znowu, to od Ciebie zależy czy albo w jaki sposób odpowiadasz na te pytania. To nie jest nauczyciel, a brak odpowiedzi nie oznacza oceny niedostatecznej. Jesteś wolny (wolna) i masz swoje tempo w psychoterapii. Psychoterapeuta będzie chciał Cię zrozumieć i Tobie pomóc, ale to Ty decydujesz ile chcesz odsłonić swoich sekretów. Zwykle człowiek posiada pewną sekretną przestrzeń w sobie, której nie chce pokazywać innym dopóki nie zaufa. Obowiązkiem terapeuty jest uszanować tą przestrzeń i nie naruszać jej bez Twojej zgody.

Terapeuta może również proponować Ci różne ćwiczenia. Chodzi o to, że w pewnym momencie może nie wystarczyć, by jedynie w rozmowie pracować nad trudnościami. Wiele osób ma poczucie, że kręci się w kółko jedynie rozumowo próbując znaleźć rozwiązania, zanim skorzysta z usług terapeuty. Być może liczy na to, że terapeuta powie coś nowego, przedstawi problem inaczej. Ale w wielu sytuacjach potrzebne jest samemu doświadczyć czegoś nowego, by móc spojrzeć na sprawy inaczej. Po to są ćwiczenia lub eksperymenty, które proponuje czasem psychoterapeuta. Oczywiście zasada ta sama: Ty się musisz zgodzić. Co się może jeszcze zdarzyć podczas psychoterapii zależy od tego, jakie potrzeby i jaki proces ma osoba zgłaszająca się na psychoterapię.

Psychoterapia dzieli się zasadniczo na 2 rodzaje. Albo będzie to terapia, w której będziesz pracować nad sobą poprzez tworzenie pewnych nawyków lub zmianę myślenia (jest to np. psychoterapia poznawczo – behawioralna) albo będziesz raczej prowadzony (prowadzona) w kierunku głębokiego zrozumienia tego, co się dzieje w Twoim życiu (psychoterapia psychodynamiczna, humanistyczno – egzystencjalna). Ja skłaniam się raczej ku drugiej opcji, rozwój przede wszystkim poprzez świadomość i zrozumienie, choć w trakcie rozwoju potrzebne będzie niekiedy na pewnym etapie również tworzenie nowych nawyków i samodyscyplina. Zmiana myślenia wydarza się często samoistnie pod wpływem zrozumienia i nowych doświadczeń, ale można też eksperymentować z nowymi, bardziej konstruktywnymi przekonaniami. Uważa się bowiem, że to jakie mamy przekonania na swój temat ma istotny wpływ na kształt naszego życia.

Rodzaj psychoterapii, którą proponuję to psychologia procesu z elementami innych podejść. Psychologia procesu jest podejściem stworzonym przed doktora Arnolda Mindella i jest kontynuacją podejścia jungowskiego do psychoterapii i rozwoju. Chodzi w niej o próbę możliwie całościowego spojrzenia na proces życiowy człowieka. Zakłada się tu, że problemy czy symptomy pojawiają się ostatecznie po to, by służyć rozwojowi i odsłaniają ukryty potencjał w nas zawarty. Czyli nie chodzi tylko o to, by zwalczyć problem i wrócić do tego, co było wcześniej. Pomyślne rozwiązanie problemu prowadzić ma nas do wzbogacenia osobowości i wejścia na wyższy poziom rozwoju, a nie tylko do wyzdrowienia czy normalności. Można powiedzieć, że w pewnym sensie proces życia nas prowadzi poprzez sytuacje, które są dla nas wyzwaniem. Po części my tworzymy swoje życie, a po części to życie nas prowadzi. Ale zawsze ostatecznie zmierza w kierunku naszego i innych dobra, nawet jeśli tkwimy w danym momencie w jakimś ślepym zaułku. Życie jest procesem, życie jest podróżą. Zapraszam Cię do podróży, która będzie zmierzać do poznania samego siebie (samej siebie). Chciałbym byś w trakcie niej poczuł (poczuła) się wzmocniony (wmocniona) na tyle, by naturalnie podążyć w kierunku własnych marzeń.

Reasumując:

  1. Ważne jest Twoje poczucie bezpieczeństwa i zaufanie
  2. Na każdym etapie to Ty decydujesz co chcesz robić
  3. Terapeuta będzie budował rozumienie i świadomość w atmosferze akceptacji wszelkich pojawiających się uczuć i myśli
  4. Terapeuta może czasem zaproponować ćwiczenia, byś doświadczył (doświadczyła) czegoś, co może przybliżyć Cię do rozwiązania problemu lub by spojrzeć na sytuację z nowej perspektywy
  5. Istnieją różne szkoły psychoterapii, ale zawsze ważny jest Twój rozwój
  6. Okresowo wpadamy w ślepe zaułki, gdzie proces życia jest zablokowany, ale po odblokowniu przepływu procesu naturalnym staje się dążenie do realizacji własnych pragnień

O zamrożonych uczuciach i o tym jak sobie poradzić z sytuacją, gdy nagle się uaktywniają

Zjawisko „zamrożonych uczuć” może się zdarzyć u osoby doświadczającej stanów depresyjnych. Chodzi o to, że być może kiedyś doświadczaliśmy jakichś trudnych uczuć, z którymi sobie nie radziliśmy albo nie wolno nam było z jakichś powodów czuć tego, co czuliśmy. Wtedy wypieramy uczucia, czyli unikamy doświadczania ich. Blokuje to swobodny przepływ życia, co może skutkować depresją. W psychoterapii lub w wyrażaniu się poprzez sztukę jest szansa na „odmrożenie” tych uczuć i na przywrócenie swobodnego przepływu życia. Wiążemy to ze zdolnością do bycia sobą, autentycznością, kreatywnością.

maski

Zamrożenie uczuć może wiązać się z jakąś sytuacją traumatyczną. W tego typu sytuacjach emocje są tak silne, że nie radzimy sobie z nimi. Chcemy zapomnieć o zdarzeniu, nie mieć więcej nic z tym wspólnego. W tak zwanym normalnym życiu trudno jest funkcjonować będąc w stanie silnych emocji. Osoby wrażliwe, ze skłonnością do częstego przeżywania emocji nie są w społeczeństwie zbyt dobrze postrzegane. Wiąże się to z kilkoma sprawami. Po pierwsze emocje wpływają na trudność w koncentracji uwagi, a praca zawodowa wymaga zwykle skupienia. Po drugie emocje innych ludzi mogą uruchamiać nasze własne, a to może być niebezpieczne. Może być więc skłonność do unikania ludzi zbyt emocjonalnych, one same też wolą się izolować. Oczywiście do czasu, ponieważ samotność na dłuższą metę zaczyna doskwierać. Inni wybierają więc normalne życie wśród ludzi, ale decydują się w zamian za to stłumić, zamrozić uczucia, po to by nie zepsuły im dobrego, poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Istnieją różnego rodzaju rytuały, czy sytuacje, w których społeczeństwo dopuszcza swobodne wyrażanie emocji. Może być to tworzenie lub odbiór sztuki, czyli np. filmu lub muzyki. Nikt nie dziwi się, że ktoś płacze w trakcie filmu romantycznego albo boi się w horrorze. Nikt nie dziwi się, gdy ktoś odgrywa emocje w teatrze. Można krzyczeć na meczu lub koncercie rockowym. To jest usankcjonowane społecznie. Jedne emocje też są bardziej akceptowane, a inne mniej. Jest to zależne od kultury, w której żyjemy. Na przykład w Polsce są dopuszczalne emocje związane z narzekaniem. Ale już na przykład nie jest akceptowane zbytnio okazywanie lęku. Dlatego być może tak dużo zaburzeń lękowych, ponieważ lęk jest czymś powszechnym, a jednak nie jest akceptowane jego okazywanie. W takiej sytuacji osoba chowa się ze swoim lękiem. Działa to jednak tylko na krótką metę. Trzeba dalej funkcjonować wśród ludzi i lęk czasami nagle wydobywa się w niechcianych przez nas sytuacjach społecznych. Wtedy właśnie mówimy o tym, że mamy atak lęku lub atak paniki. Próby zapanowania nad nim powodują tylko, że jeszcze częściej i chętniej się uaktywnia. Problemem jest już sam brak akceptacji tego uczucia. Jednak silny lęk nie jest czymś, co można łatwo zaakceptować. Być może jakiś bodziec wydobył na wierzch jakąś dawno zapomnianą traumę. Wtedy być może czuliśmy kompletną bezradność i przerażenie. Jakoś udało nam się przetrwać tamtą sytuację, ale nie było wtedy możliwości, żeby sobie w pełni z nią poradzić. I jedyne co mogliśmy zrobić to próbować zapomnieć, to co się stało lub stłumić te uczucia. Trzeba przecież dalej jakoś żyć. Być może nie mieliśmy wtedy własnych środków zaradczych, by poradzić sobie w pełni z tą sytuacją albo nie było innych osób, które udzieliłyby nam potrzebnego wsparcia. Im wcześniejsza w rozwoju sytuacja traumatyczna, tym silniejsze i bardziej zalewające uczucia, gdy nagle zamrożone emocje się wydobędą na wierzch. Przez lata nie „przepracowywaliśmy” tej sytuacji i unikaliśmy myślenia o niej, więc gdy nagle jakiś bodziec uruchamia wspomnienie, to zalewają nas emocje, których doświadczaliśmy właśnie wtedy i czujemy nagle tą samą bezradność i ten sam brak możliwości radzenia sobie. Często nieodzowna więc może okazać obecność drugiej osoby, która pomoże nam zapanować nad zalewającymi nas uczuciami. Może to być na przykład psychoterapeuta lub inna wspierająca nas, życzliwa osobą, która jest w stanie zrozumieć, że nie wariujemy, że to tylko „dziecko w nas” się obudziło i potrzebuje wsparcia.

Ten proces uzdrawiania i dopełniania tego, co się wtedy wydarzyło, a więc i uzdrowienia wszystkich uczuć z tym związanych można pomyślnie przejść i być już od tego wolnym. Do tego służy psychoterapia, która wypracowała własne metody jak radzić sobie z traumą. Ważne jednak, by podchodzić do tego procesu z uwagą i życzliwością do siebie. Wejść w ten proces dopiero wtedy, gdy czujemy się do tego gotowi i bezpieczni, by to zrobić. Poza tym mogą być sytuacje, że życie zmusza, że nie ma wyjścia i trzeba już zająć się traumą. Na przykład sytuacja, gdy stajemy się rodzicami i mamy własne dzieci, których nie chcemy skrzywdzić jak sami byliśmy skrzywdzeni. Albo bardzo nie chcemy kogoś ranić, kto jest nam bliski, a nie możemy pozbyć się impulsów ranienia jej. Albo mamy ataki paniki, po których przestajemy wychodzić z domu lub zaczynamy unkać określonych miejsc lub sytuacji, a potrzebujemy normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Albo choroby psychosomatyczne zaczynają nam ruinować życie.

W wielu przypadkach jednak można nie czekać na takie alarmujące sytuacje, ale zająć się uzdrawianiem dziecka w sobie w bardziej dogodnym momencie. Teraz gdy jesteśmy starsi i mądrzejsi, być może jesteśmy w stanie już poradzić sobie z emocjami, z którymi nie mogło poradzić sobie małe dziecko? Może udałoby nam się już dzisiaj znaleźć reakcję na tamto dawne wydarzenie? Szczególnie jeśli zapewnimy sobie towarzystwo wspierającej osoby, której wtedy zabrakło? Ale możemy też uznać, że choć zdajemy sobie sprawę z problemu, to jest jeszcze z jakiegoś powodu za wcześnie. Wtedy możemy dalej stosować dobrze już znaną sobie metodę „zamrażania uczuć”, zastosować doraźną metodę radzenia sobie z atakiem paniki lub zażyć kolejny raz ulubiony lek od lekarza psychiatry. Być może to nie jest jeszcze odpowiedni moment. Ważne jednak, by wiedzieć, że dzisiejsza psychoterapia wypracowała metody na skuteczne poradzenie sobie z traumą.

W psychologii procesu istnieje kilkaetapowa metoda pracy z przeszłymi nadużyciami z pomocą osoby wspierającej:

  1. Określenie czy osoba wspierająca (np. psychoterapeuta) jest tą właściwą i czy obecny moment jest właściwy do podjęcia pracy nad traumą
  2. Opowiedzenie o tym, co się wydarzyło
  3. Powrót do sytuacji nadużycia i znalezienie właściwej reakcji na to, co się wtedy wydarzyło.
  4. Przypomnienie sobie jak wyglądała reakcja świadków zdarzenia.
  5. Analiza społecznych aspektów tego zdarzenia i próba wspólnego zareagowania w świecie zewnętrznym (jeśli to potrzebne).